Kto dzisiaj kupuje Cougary? [ANALIZA]

Zapowiedź kupna przez Polskę 300 MRAP-ów Cougar jako przejściowego rozwiązania, jeżeli chodzi o pojazdy opancerzone wywołała nad Wisłą niemałą dyskusję i spotkała się z dużą falą krytyki, mimo że maszyny te miałyby zostać kupione wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym prawdopodobnie po bardzo okazyjnej cenie. Krytyce poddawane są nie tylko kwestie gospodarcze tego zakupu, ale także możliwości i parametry techniczne samych pojazdów. W tej sytuacji warto prześledzić kto jeszcze używa obecnie Cougarów, w jakiej liczbie i do czego.

W czasach minionej już wojny z terrorem Pentagon zakupił łącznie około 25 tysięcy opancerzonych wozów należących do kategorii MRAP (ang. Mine Resistant Ambush Protected), czyli pojazdów opancerzonych relatywnie tanich (w stosunku do transporterów opancerzonych) a jednocześnie wyjątkowo dobrze znoszących zasadzki, w jakie mogły wpaść kolumny wojskowe w Iraku i Afganistanie. Jak pamiętamy, szczególnie dużo strat ponoszono w wyniku wybuchów min i improwizowanych ładunków wybuchowych (IED). Po zakończeniu się tego specyficznego rodzaju wojny, a przynajmniej zmniejszenia się jej natężenia, USA zostały z ogromną ilością MRAP-ów, które zaczęto rozdawać, bądź sprzedawać w okazyjnych cenach sojusznikom, w tym najchętniej państwom leżącym nieopodal Afganistanu, ze względu na niewielkie koszty ich transportu.

Z tego powodu lista państw używających obecnie Cougarów jest bardzo szeroka, jednak obecnie w dużych ilościach służą one zaledwie w kilku krajach i to nie tych, do których Cougary trafiły z zapasów US Army.

Pierwszym z tych państw jest Wielka Brytania, która zamówiła u producenta, amerykańskiej firmy Force Protection Inc (dziś część General Dynamics Land Systems), własne wersje Cougarów.  Były to: dwuosiowy Ridgeback PPV (Protected Patrol Vehicle) zakupiony w 168 egzemplarzach, duży trójosiowy Mastiff (396 egzemplarzy) i 125 Wolfhoundów będących de facto jeszcze ciężej opancerzonymi Mastiffami służącymi do zadań logistycznych.

Brytyjczycy używali Mastiffów (od 2007 r.) w charakterze transporterów dla piechoty. Każdy z nich poza dwuosobową załogą mógł przewozić ośmiu żołnierzy. Na Mastiffach i Ridgebackach jeździły do niedawna trzy bataliony piechoty British Army, tzw. Heavy Protected Mobility Infantry. Batalion taki liczył 709 ludzi przewożonych na pokładach 50 Mastiffów każdy plus osiem rozpoznawczych gąsienicowych wozów CVRT. Mastiffy mieściły ponadto 12 wyrzutni pocisków Javelin wraz z pociskami i sześć 81 mm moździerzy, a same były uzbrajane zamiennie albo w 12,7 mm wkm-y, albo w 40 mm automatyczne granatniki.

Z kolei dodatkowo opancerzone i pozbawione przedziału dla piechoty w miejsce, którego przewidziano przestrzeń do przenoszenia ładunku, Wolfhoundy wykorzystywano w charakterze „opancerzonych ciężarówek”, jako ciągniki dla artylerii (w tym do haubic kalibru 105 mm) i do innych zadań typowo logistycznych.

Za to czterokołowe wozy Ridgeback powstawały dla British Army w czterech wariantach i przeznaczono je do czterech różnych ról – jako transportera piechoty, opancerzone stanowisko ogniowe, pojazd ewakuacji medycznej i wóz dowodzenia. Pierwszy raz zostały użyte operacyjnie w 2009 roku i miały głównie wesprzeć brytyjskich żołnierzy w działaniach w terenach zurbanizowanych, zapewniając im większą ochronę. W 2013 r. podjęta została decyzja o włączeniu tych pojazdów do programu podstawowego wyposażenia w ramach nowej struktury – Armia 2020, w jednostkach piechoty oraz kawalerii. Flota Ridgebacków była do niedawna poddawana remontom po służbie w Afganistanie i zmianom konfiguracji wyposażenia (rekonfiguracja wersji/wariantów) co miało je lepiej dostosować do nowych zadań w ramach Armii 2020 i przyszłych operacji kontyngentowych.

W lipcu ubiegłego roku minister do spraw zakupów sprzętu wojskowego Jeremy Quin poinformował jednak, że floty pojazdów Mastiff, Ridgeback i Wolfhound mają być stopniowo wycofane. Można spekulować, że ma to związek z zakupem nowych KTO Boxer, a także redukcjami w strukturach British Army, które powodują, że te pojazdy nie są już potrzebne do wypełniania sprzętowych luk. 

Z czasem w Wielkiej Brytanii pojawiła się też wersja Mastiff 2, uzbrojona w zdalnie sterowane stanowisko strzeleckie, wyposażona trał przeciwminowy, głowicę optoelektroniczną i odpalany z wnętrza bezzałogowiec klasy mikro. W ten sposób powstała wyspecjalizowana maszyna saperska zamówiona w 130 egzemplarzach. Warto też przy okazji Wielkiej Brytanii wspomnieć o firmie Force Protection Europe (obecnie General Dynamics Land Systems – Force Protection Europe), która powstała w celu realizacji projektu pojazdu Foxhound, ale również zajmuje się wsparciem eksploatacji brytyjskich Cougarów.

Państwem, które używa dziś masowo Cougarów jest Irak, dla którego stworzono specjalną dwuosiową, przedłużoną wersję Badger ILAV (Iraqi Light Armored Vehicle). Wozy te miały powiększone sekcje ładunkowe umożliwiające wersji dwuosiowej przewóz 10 żołnierzy, a trójosiowej – nawet 16. Bagdad zamówił prawdopodobnie 865 Badgerów, a dodatkowe 18 zakupił dla siebie także Jemen. Do dzisiaj w Iraku, po stratach poniesionych w wojnie przeciwko Daesh, może ich pozostawać w służbie około 500, co sprawia, że jest to najliczniejszy pojazd MRAP w irackich siłach zbrojnych. Badgery są używane przez iracką armię do zadań saperskich, w logistyce i do przewozu wojska, w tym także w brygadach należących do irackiej policji federalnej.

Ponadto Cougary zostały podarowane kilku państwom Afryki, gdzie przyjęto je z otwartymi rękami. Burundi ma ich 15 i służą tam obok południowoafrykańskiej produkcji MRAP-ów: Casspir (10), RG-33L (12) i RG-31 Nyala (12). W Kamerunie sześć Couguarów to jedyne MRAPy w służbie. Dżibuti podarowano 12 wozów z czego na części zabudowano wieże od starych Panhardów ZML z 90 mm armatami, czyniąc z nich najpotężniejsze wersje na świecie.  Służą one tam obok 10 Casspirów  i 10 RG-33. Kilka pojazdów otrzymała także Uganda, która wykorzystuje je w swoich siłach pokojowych w Somalii.

Jak widać dotychczasowi użytkownicy Cougarów do dzisiaj albo z nich zrezygnowali z uwagi na (USA), albo zamierzają tylko część z nich utrzymać w dalszej eksploatacji zastępując je nowocześniejszymi rozwiązaniami, albo eksploatują je ponieważ mają duże potrzeby operacyjne i nie stać ich na zakup następcy (Irak). Pozostali użytkownicy to albo państwa afrykańskie, które użytkują niewielkie ilości Cougarów, albo państwa, które zredukowały ich floty wyłącznie do nielicznych pojazdów wyspecjalizowanych do zadań saperskich. Brakuje też informacji na temat nowych krajów, które miałyby okazyjnie kupić lub otrzymać Cougary od Amerykanów.

Biorąc to wszystko pod uwagę zakup przez Polskę aż 300 takich wozów wydaje się pójściem pod prąd światowych trendów. Szczególnie, że będą to, zgodnie z dostępnymi informacjami, wozy mniejsze, dwuosiowe, co oznacza, że raczej nie będzie ich można wykorzystać jako transporterów opancerzonych zdolnych do przewozu pełnej drużyny piechoty. Pozostają takie zastosowania jak działania patrolowo-dozorowe, saperskie, policyjne, opancerzone stanowisko ogniowe, pojazd ewakuacji medycznej czy wóz dowodzenia. Można też sobie wyobrazić tworzenie polskich wariantów wyspecjalizowanych, takich jak np. nosiciel bezzałogowców i amunicji krążącej. Czy w tej sytuacji pozyskanie 300 Cougarów jest korzystnym rozwiązaniem zarówno z punktu widzenia zdolności samej armii, jak i kosztów ich eksploatacji? Czy nie okażą się one kosztownym epizodem w historii pojazdów wykorzystywanych przez Wojsko Polskie?

Mateusz Multarzyński

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!