Ostatnia wieczerza Obamy. „Nie tylko Kongres mnie lekceważy. Książę przyjął mnie w szlafroku”

Barack Obama przyjął na uroczystej kolacji korespondentów z Waszyngtonu. To zawsze dobra okazja do żartów. W tym roku ustępujący prezydent USA punktował głównie republikańskiego kandydata na swojego następcę Donalda Trumpa i siebie samego.

 

– Dobry wieczór państwu. To zaszczyt być tutaj na mojej ostatniej, a może w ogóle ostatniej, wieczerzy dla korespondentów. Wszyscy wyglądacie wspaniale. Koniec republiki nigdy nie wyglądał lepiej – mówił prezydent USA.

– Mówią, że Trumpowi brak doświadczenia w polityce zagranicznej. Ale trzeba oddać mu sprawiedliwość: przez lata spotykał się z przywódcami świata: z Miss Szwecji, Miss Argentyny, Miss Azerbejdżanu. Donald jest doświadczony w jeszcze jednej dziedzinie i to może być bezcenne, kiedy będzie zamykał Guantanamo. Trump wie to i owo o wykańczaniu nadmorskich nieruchomości – kontynuował Obama.

„Książę Jerzy pojawił się na spotkaniu ze mną w szlafroku”

– Nie tylko Kongres mnie lekceważy. Nawet niektórzy zagraniczni przywódcy przebierają nogami oczekując na moje odejście. W zeszłym tygodniu książę Jerzy pojawił się na spotkaniu ze mną w szlafroku. To jawne złamanie etykiety. To policzek – zabawiał zgromadzonych ludzi prezydent.

– Chociaż, z drugiej strony w Anglii zjadłem lunch z królową, byłem na sztuce Szekspira, grałem w golfa z Davidem Cameronem. To jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości czy jestem wystarczająco czarny. To chyba kończy dyskusję – mówił.

– W przyszłym roku o tej porze kto inny będzie stał na moim miejscu i nikt nie wie, kim ona będzie – zakończył, wskazując, że jego następcą zostanie Hillary Clinton.

TVP INFO

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!